Erynie - wystawa Szymona Kobusińskiego

Światu grożą trzy plagi, trzy zarazy. Pierwsza – to plaga nacjonalizmu. Druga – to plaga rasizmu. Trzecia – to plaga religijnego fundamentalizmu. Te trzy plagi mają tę samą cechę, wspólny mianownik – jest nim agresywna, wszechwładna, totalna irracjonalność. Do umysłu porażonego jedną z tych plag nie sposób dotrzeć. W takiej głowie pali się święty stos, który tylko czeka ofiary. […]
Umysł tknięty taką zarazą to umysł zamknięty, jednowymiarowy, monotematyczny, obracający się wyłącznie wokół jednego wątku – swojego wroga. Myśl o wrogu żywi nas, pozwala istnieć. Dlatego wróg jest zawsze obecny, jest zawsze z nami”.

Ryszard Kapuściński, „Imperium”

Noc z 22 na 23 października 2019, w ciężarówce niedaleko Londynu znaleziono ciała 39 emigrantów z Wietnamu. 24 lipca tego samego roku, „Gazeta Polska” dołącza do nowego numeru naklejki z hasłem „Strefa wolna od LGBT”. 14 lipca 2016, zamachowiec wjeżdża ciężarówką na promenadę w Nicei i zabija 87 osób. 24 lipca 2019, skrajnie prawicowe grupy atakują uczestników Marszu Równości w Białymstoku. 25 maja 2020, w Minneapolis podczas zatrzymania policjant dusi Afroamerykanina George’a Floyda. 20 października 2020, rozpoczynają się ogólnopolskie Strajki Kobiet…
Lista wydarzeń, które w ostatnich latach zatrzymały czas, mają dramatyczny wymiar, jest bardzo długa. Gdzie jest sprawiedliwość, gdzie są Erynie, boginie zemsty, kary? Czy stajemy się wobec nich obojętni? Czy można porównać jedną śmierć do drugiej? Czy jesteśmy współwinni jako społeczeństwo? Między innymi na te pytanie w swoim najnowszym cyklu fotografii i instalacji „Erynie” próbuje odpowiedzieć fotograf, autor multimedialnych projektów artystycznych Szymon Kobusiński.

Wojciech Przylipiak
Dziennikarz

Szymon Kobusiński odważnie konfrontuje się ze współczesnością. Tworzy wizualnie wyrafinowane kompozycje, które zmuszają widzów do konfrontacji z otaczającymi nas dziś problemami. Subiektywny przegląd wydarzeń nabiera jednak uniwersalnego znaczenia i nie będzie tracił na aktualności. Co więcej, Kobusiński nie operuje samymi faktami i historią – artysta przede wszystkim koncentruje się na przemyślanym języku plastycznego wyrazu. Prace w kwadracie, pozornie statyczne, atakują nas krwistą czerwienią, silnymi kontrastami, niepokojącymi rozedrganiami błękitu bądź śmiałymi diagonalami. Podwodny świat Kobusińskiego fascynuje, przeraża i porusza. Już dawno żadna wystawa fotograficzna nie wywarła na mnie takiego silnego wrażenia.

dr Weronika Kobylińska
Instytut Historii Sztuki, Uniwersytet Warszawski

(…) Z bezsilności rodzi się w końcu pytanie o sprawiedliwość. Pytanie o to, gdzie dziś podziały się Alekto, Tyzyfone i Megajra. O to, gdzie podziały się erynie – boginie zemsty za wszelką nieprawość.
Pytanie o erynie to także główny motyw wystawy Szymona Kobusińskiego. Odnosząc się do najbardziej tragicznych przykładów nietolerancji w XXI w., artysta próbuje poukładać własny światopogląd wzdłuż osi czasu rozciągniętej od 11 września 2001 r. do Marszu Niepodległości 11 listopada 2020 r. – Moje Erynie to pewien rachunek sumienia. Poszukiwanie miejsca, w którym ja jestem dzisiaj. Tego, jak patrzę na współczesny świat. W całym tym biegu, w którym jestem atakowany milionami informacji, chciałbym złapać perspektywę i spojrzeć na wszystko po swojemu. Dlatego, jako artysta, potrzebowałem takiego tematu, żeby przepracować go. Nie mam potrzeby bycia misjonarzem i reperowania go, ponieważ uważam, że byłoby to po prostu naiwne. Chcę zacząć od siebie. Zrobić porządek na własnym podwórku. Ja – Szymon Kobusiński – chcę pracować nad Szymonem Kobusińskim – podkreśla autor wystawy.(…)

Z każdym z tych tematów idę spać i z każdym z nich się budzę. Temat wybuchów w metrze w Londynie w 2005 roku jest dla mnie bliski z powodów rodzinnych. W Londynie mieszkała wówczas moja siostra. Ja jechałem przez Warszawę samochodem jakoś od strony Żoliborza. Byłem pod mostem Poniatowskiego, kiedy podano informację o jakiejś awarii telefonów w Londynie oraz o tym, że metro stanęło. Poczułem wtedy, że stało się coś złego i zadzwoniłem do swojej siostry. Oczywiście nie mogłem się do niej dodzwonić. Firma, w której pracowała była w samym centrum Londynu. Szczęśliwie spóźniła się na metro. Policja zablokowała jej przejście, przez co utknęła w jakimś sklepie. Była przerażona. Przez wiele godzin nie mogłem się z nią skontaktować. Potem obejrzałem Telexpress o godz. 17 i zobaczyłem wagony porozrywane od bomb, przerażonych ludzi, a w mojej głowie wybrzmiewał głos, że gdzieś tam jest moja siostra – wspomina Kobusiński. (…)

Kamil Rakosza
Dziennikarz

ERYNIE Szymona Kobusińskiego.  Musicie to zobaczyć i poczuć. Spotkacie się tam tylko z Prawdą na temat swojej wrażliwości. Jestem dość emocjonalną osobą ale zwykle nie płaczę na wystawach.  Ta wystawa mnie poruszyła do łez. Nie wiem nad czym płakałam… nad światem, czy nad sobą, a może nad tym jak wiele dobra potrzebujemy tworzyć każdego dnia, aby móc żyć tak jak pragniemy? Jakie to wydaje się trudne! Poczułam wielką tęsknotę za czymś, co zawsze było w moim sercu, za dobrem którego wciąż mi mało. Poczułam wielki smutek, który towarzyszy mi w każdym cierpieniu moim lub czyimś. Poczułam niepewność i zażenowanie, gdy pojawiło się we mnie pytanie, czy zawsze umiałam poczuć się i działać adekwatnie do sytuacji,  Poczułam jak ogromnie trudno jest ważyć w sobie decyzję, co jest Prawdą jeśli nie mamy naprawdę dobrego kontaktu z tym co czujemy i z tym co pragniemy czuć. Poczułam wzruszenie i podziw dla pięknie opowiedzianej historii, bo to jak autor opowiada o swoich pracach jest równorzędnym elementem tej wystawy. Na tej wystawie spotkacie się z Prawdą swoją i Prawdą nas wszystkich. Erynie to Świadectwo naszej wrażliwości. Dla mnie to piękna lekcja emocjonalności i głębokiego rozumienia, że bez indywidualnej Świadomości emocjonalnej będzie nam trudno tworzyć piękny świat. A czas jest najwyższy abyśmy zaczęli działać każdego dnia na rzecz wspólnego Dobra. Koniecznie warto odrobić tą lekcję! Czy umiemy wystarczająco czuć siebie by poczuć się bezpiecznie i tworzyć razem piękną przyszłość? „A może by tak,  porzucić swoje poglądy? W imię szczęścia, uruchomić nasze serca?”

Małgorzata Marczewska
Art Coach